A może kim? Elektronika. To te wszystkie spalone układy scalone. Te lampy i dźwięk winylowej płyty. Gramofon i odtwarzacz MP3. Zapach kalafonii i uczucie gorąca (wiesz kiedy?). Może to te nieprzespane noce nad projektem inżynierskim? Elektronika, czym właściwie jest? Wiesz? Daj znać w komentarzu.

Elektronika – co mówią mądre księgi?

Zaglądamy do mądrych źródeł, czyli słownika języka polskiego, a tam… Trzy definicje.

dziedzina nauki i techniki zajmująca się wykorzystaniem zjawisk związanych z dającym się sterować ruchem elektronów

Całkiem strawna formułka. W końcu poprzez te wszystkie niezliczone kilometry ścieżek na płytach drukowanych przepływają strumienie elektronów. Strumienie? Ba! Czasem rwące rzeki, które występują z brzegów, tworząc nieprzyjemne w skutkach uszkodzenia naszych drogocennych układów.

W każdym możliwym układzie sterujemy elektronami, czyli prądem elektrycznym. Czasem zmieniamy jego napięcie, innym razem wykorzystujemy go do ogrzania naszego domu. Od czasu do czasu po prostu chcemy go wyprostować. Prostownicą do prądu… A właściwie to nie prostownicą tylko odpowiednim prostownikiem, z pomocą mostka prostowniczego.

Było, nie było – sterujemy. Bardzo mocno. Czasem tak mocno, że aż iskry lecą (pssst! spawarka też może mieć jakiś sterownik mikroprocesorowy).

wydział obejmujący studia z zakresu tej nauki

No jak nie jak tak. Są tutaj studenci „Elektroniki i Telekomunikacji”, „Automatyki i Robotyki”, albo „Informatyki”? Przyznać się – łapa w gorę 🙂

A może są tacy, którzy zastanawiają się czy i gdzie studiować elektronikę? Politechniki w całej Polsce stoją przed Wami otworem! Politechnika Warszawska, Politechnika Wrocławska, Akademia Górniczo-Hutnicza i wiele innych.

urządzenia elektroniczne i ich części

Hm… No tak, ale trochę masło maślane. A może nie… Ja się tam nie znam.

Elektronika, czyli „electronics is everywhere”

Wstajesz rano, dzwoni Twój smartfon, a właściwie aplikacja budzika w nim zainstalowana. Jedna, druga, trzecia drzemka. Po dłuższej chwili okazuje się, że jest już 6:45, a na 8:00 musisz zameldować się w pracy. Szybki prysznic, kawa z ekspresu, która już nieco ostygła. W końcu mądry ekspres wie, że  wstajesz o 6:00, a przynajmniej powinieneś. Nie ma niestety (a może stety) zaimplementowanych mechanizmów samouczących. Skąd ma wiedzieć, że wstaniesz po trzech drzemkach.

Drzwi zamykasz na klucz, a właściwie na kartę RFID. Klucz też jest, ale go nie używasz. Tak jest wygodniej, prościej. Zbiegasz do garażu z siódmego piętra, bo turbonowoczesna winda się zacięła, a serwisanci przyjadą dopiero po 10:00. Taka umowa serwisowa. Biegnąc potykasz się, na szczęście inteligentne poduszki będące elementem systemu kontroli trakcji chodu ratują Cię od katastrofy. Jest już po 7:00, a Ty dopiero wkładasz kluczyk do stacyjki. Stare przyzwyczajenie. Przecież wystarczy aplikacja na smartfonie, a jak się uprzeć to masz możliwość dwustopniowej biometrycznej identyfikacji swej skromnej osoby przez małego mobila. Wbudowane kamery bacznie obserwują każdy Twój ruch gdy dochodzisz do auta, bez problemu rozpoznają Twą zaspaną twarz, a gdy dotykasz klamki (musisz, choć drzwi mogą się same otworzyć…) w ciągu ułamka sekundy cyfrowy obraz Twych linii papilarnych jest przesyłany przez magistralę CAN wprost do głównego modułu bezpieczeństwa… Voilà! Samochód zamruczał, teraz tylko szybkie chuchnięcie (auto jest wypełnione czujnikami alkoholu w wydychanym powietrzu). Wynik 0.00! Można jechać. Jednak czekasz 7:05, 7:10, nareszcie…

7:15 wyjechałeś z podziemnego garażu, twierdzy, z której wydostanie się utrudnił Ci zacięty #jakzawsze szlaban. Teraz spokojnie możesz rozkoszować się krystalicznie czystym dźwiękiem wydobywającym się z głośników Twojego wypasionego car-audio-systemu. Oczywiście w grę wchodzi tylko format FLAC, więc w aucie wozisz trzy dyski SSD wypełnione muzyką, która umila Ci drogę do pracy pieszcząc Twe małżowiny uszne. Niestety…

…znowu korek. Na szczęście powoli wszystko się rozładowuje. Policjant niczym dyrygent steruje przepływem aut na newralgicznym skrzyżowaniu, zaraz obok świeżo wybudowanej, w pełni samoobsługowej galerii handlowej. Niestety nowy system inteligentnych świateł znowu zawiódł. Jednakże nie zrażasz się całą sytuacją i przez różowe okulary spoglądasz w kierunku migających na żółto ledowych sygnalizatorów. Czyż nie są piękne… Wracasz jednak do świata żywych, gdy za Tobą ktoś trąbi. Policjant macha ręką w Twoją stronę. Można jechać.

Jesteś tylko trochę spóźniony do pracy. A przecież ustawiłeś budzik. Elektronika miała Ci pomóc…

Pssst! Rafałowi też nie pomogła.

Elektronika analogowa, cyfrowa, próźniowa i atomowa

Elektronika niejedno ma imię, jak mawiał słynny poeta, którego niestety przypomnieć sobie w tej chwili nie mogę. Ale na pewno go znasz. Słynny taki. Jak żył lat temu kilkaset to miał milion followersów na Insta i dziesięć milionów lajków na Fejsie. Naprawdę. #potwierdzoneinfo

Wracając jednak do mnogości odcieni elektroniki. Elektronika to nie tylko znane Ci układy scalone, pełne krzemu komputery i smartfony, samoprogramujące się pralki i gadające lodówki. Elektronika to przede wszystkim elektromagnetyzm, o który się opiera. To setki wzorów, zasad, reguł i innych cudów na kiju. Jeśli liczba cztery jest efektem sumy dwóch dwójek, to elektronikę w Twojej kieszeni można śmiało uznać za skutek złożonych działań. Całki, pochodne i granice. Matematyka po prostu.

Elektronika to też czar starych radioodbiorników lampowych, czyli lampy próżniowe. To nie tylko tranzystory, ale też lasery i światłowody, określane wspólnym mianem optoelektroniki. To sonary wojskowych okrętów podwodnych i oczy wszędobylskich kamer i wszelkiej maści czujników chcących prześwietlić Cię na wylot. Za wszelką cenę.

To wreszcie technika mikrofal, wysokich, bardzo wysokich częstotliwości, która trafiła pod strzechy dzięki kuchenkom mikrofalowym, ale nie tylko. Sieci WiFi, Bluetooth i inne transmisje wykorzystujące pasmo ISM. To także amatorskie łączności radiowe. Zarówno w paśmie mikrofal, jak i na falach krótkich. No i GPS.

To nanoelektronika i spinotronika.

No… W sumie elektronika jest wszędzie. W zegarze atomowym również. I w tym synchronizowanym w nocy przez DCF77 też.

Elektronik elektrykowi (nie)wilkiem

Ile to razy słyszałeś „ty elektryk, ty tam lutujesz ciągle, weź mi napięcie zmierz w gniazdku, bo mi korki strzelają”. Z tych korków szczelano do ludzi! A Ty drogi elektroniku, przecież jesteś elektrykiem! Nie? No jak to nie?! Ale…

Tak samo jak elektryk ma prawo nie mieć pojęcia o tym, jak działa tranzystor, dioda LED czy jakikolwiek układ scalony, tak i Ty nie musisz wiedzieć jak poprawnie i bezpiecznie zaprojektować, wykonać i pomierzyć jedno- i trójfazową instalację elektryczną. Nawet jeśli chcesz bardzo pomóc to zastanów się czy próbując zastąpić elektryka z wieloletnim doświadczeniem, kierując się „dobrymi chęciami” nie zrobisz komuś krzywdy! Wiesz dobrymi chęciami…

…no chyba, że jesteś wykwalifikowanym elektrykiem i elektronikiem w jednej osobie. Czynię ukłony. Niech Ci się dobrze wiedzie!

Kończąc…

Po prostu wpadnij na fanpejdż. Nie obrażę się, jeśli dasz „Lubię to!” i będziesz bacznie śledził. O tutaj: fanpejdż elektroniczny.eu 😉

Daj znać w komentarzu – czym dla Ciebie jest elektronika?

Piątka!

 

 

Zdjęcie: https://unsplash.com/photos/bceKetXOvQQ